Persona to nasza społeczna twarz. W pewnym wieku uczymy się ją nosić: w pracy, w rodzinie, w relacjach. To nie jest kłamstwo. To funkcja psychiki, która pozwala żyć wśród innych.
Kłopot pojawia się wtedy, gdy maska przyrasta do twarzy. Gdy przestajemy wiedzieć, co jest nami, a co tylko rolą. Klient opowiada o sukcesie i wypaleniu jednym tchem. O tym, że „wszystko ułożone", ale życie wydaje się cudze.
W analitycznej perspektywie to symptom: persona przerosła osobę. Praca terapeutyczna polega wtedy na delikatnym rozpoznaniu, kto mówi — maska czy ten, kto za nią stoi.
Nie chodzi o to, by maskę zdjąć. Chodzi o to, by znów móc ją odłożyć, kiedy trzeba.